cię. - Po

Rose skinęła głową i weszła pierwsza do jadalni. Hrabia wstał na ich widok. Jego
- No tak, należało się tego domyślać.
- Owszem. Jesteś bogaty, przystojny i utytułowany. Niewielu kawalerów może się
Potrząsnęła głową.
- Obiecuję, Vixen. Naprawdę. Nie martw się.
Zrobił krok do przodu, rozpinając płaszcz.
- Co robić? - mruknęła zafrasowana.
- Nie mogłabyś być nikim takim - odpowiedział, a jego usta znalazły się tuż obok ucha Klary.
- Dobry Boże. Tak czy inaczej, nie chciałbyś przynajmniej móc porozmawiać ze swoją
- Kuzynko Rose, co zamierzasz dzisiaj robić?
A jednak wiele by dał, żeby bodaj na moment zmazać z twarzy detektywa tę arogancką, pewną siebie minę.
czarno. Kiedy się poruszył, błysnął śnieżnobiały fular.
- Dlaczego więc nigdy mi tego nie powie? Gdybym wiedziała, że mnie kocha, potrafiłabym znieść wszystko, Liz. Nawet gniew mojej matki.
podejrzliwą miną. - Zgodziłeś się, prawda?

by nie ranić go jeszcze bardziej. No i by

parsknąć śmiechem.
Santos roześmiał się i oparł głowę o zagłówek. Zamknął oczy, rozkoszując się wiatrem, szybkością, cichym pomrukiem silnika. Po chwili uniósł powieki i zerknął na dziewczynę - zaróżowione policzki, uśmiech igrający na ustach. Nie widział jej osłoniętych okularami oczu, ale był pewien, że skrzą się podnieceniem.
Do szpitalnej sali wszedł Santos. Wiedziała, że to on, nie musiała się oglądać. Wyczuwała jego obecność. Jak kiedyś. Jak przed dziesięciu laty.

- Szkoda.

Pię dosłownie zamurowało z wrażenia.
pora okazać mu trochę zaufania.
mruknął Sinclair i spokojnie rozpiął żonie suknię.

Wstała z łóżka i odsunęła zasuwkę.

z nim flirtuje, czy nieświadomie przyciąga mężczyzn
- Ze względu na plotki, które teraz powstaną,
jest zbyt pijany i poirytowany, żeby wdawać